Witamy na stronie Clubu AA

BALLADA O WYCHOWANIU


High Life

Jerzy Jurandot

Żyli raz Pan i Pani zbyt dobrze wychowani A cis h E Dystynkcja ich niezwykła służyła za przykład Wspaniali mieli pałac, w garażu lancia stała A po posadzkach lśniących snuł się rój służących Ponadto przez dzień cały w pałacu królowały: High life, bon ton savoir vivre, pardon. W pożyciu nawet bliskim o formy dbali wszystkie Tak byli wychowani ten Pani i ta Pani Gdy czasem sercem Pana targała siła znana Mógł wkroczyć najleganiej do Pani sypialni Miał jednak taktu tyle, że wpierw przesyłał bilet. Raz nie zważając na nic wszedł do sypialni Pani I ujrzał w świetle ranka przy Pani kochanka Nie znosił metod gminu, brutalnych rękoczynów I nie próbował wcale wieźć rozmów z rywalem Spojrzeli i po chwili w milczeniu się skłonili. I w lasku na Bielanach Pan stanął na wprost Pana Cylindry, monokl w oku i dystans stu kroków W obronie czci kobiety podnieśli pistolety Huknęło, wystrzeliło i w niebie dziur przybyło Na ziemi zaś Pan z Panem szli oblać to szampanem. W domu rzekła Pan do Pani: Po cóż nam serca ranić Nie będę cię wstrzymywał, bądź wolna i szczęśliwa Szepnęła: Ach mój miły, sny nasze się ziściły On stanął na mej drodze, skończyłam , odchodzę. Pan pomógł futro włożyć, uprzejmie drzwi otworzył. Lecz gdy już w progu stała, krew nagle w nim zawrzała Jak skoczy jak nie wrzaśnie, jak kopnie w .... właśnie Zachwiała się, zawyła i w mordę go strzeliła A potem, zemdlona, upadła mu w ramiona Szepnęła: Ach, mój miły. I znowu powróciły.