1% podatku

Nie wiesz co zrobić z 1% podatku, nie wiesz komu przekazać ? Moja propozycja:

Pomoc dla Bartka

Logowanie

Witamy na stronie Clubu AA

Relacja z X Rajdu Szlakiem Umocnień Wału Pomorskiego

Rajd, nasz kochany rajd, odskocznia od codzienności, okazja do spotkania starych i nowych znajomych, rozpoczął się 5 czerwca, a zakończył 7 czerwca 2009 r. Pełni nadziei na nowe wyzwania szlakowe stawiliśmy się w piątek na Pl. Wolności w Wałczu. Paweł osobiście, ja relacyjnie przez telefon, ciekawa rozpoczęcia i person przybyłych. Dzwoniąc o godzinie 10.00 (godz. uroczystego apelu) Paweł oświadczył, że zaraz wsiada w busa i wraca do Piły, bo tu nikogo nie ma prócz P. Zbyszka i kolesia do trasy kajakowej!!!! A do tego pogoda nie sprzyja stanowczo. Ciekawie się zapowiada...

Po pracy wrzuciłam plecak na się i ruszyłam w stronę Wałcza. Dotarłam na miejsce docelowe — MOSIR Wałcz. Ładny, zadbany ośrodek ful wypas na miarę warunków z Jastrowia. Wszyscy byli na szlakach, więc pozostało czekanie i kontakt telefoniczny. Po dwóch godzinach oczekiwania — tel. z trasy, że się pogubili i będą stanowczo później niż zakładali. Więc tradycji stało się zadość :). Cierpliwie wysiadywałam krzesełko w portierni. Dochodziła godz. 19.00, pan z okienka oznajmia, że idzie do domu, zostawia klucze od hali na której mamy spać. Przeszkala organizacyjnie. Na szczęście wróciła trasa nr 2. Przekazałam pani komendant wytyczne pana z okienka:). Pani Małgosia, przesympatyczna dziewczyna, zorganizowała zaplecze gastronomiczne w postaci zupek MADE in RADOM, konserw turystycznych, chleba, czajnika bezprzewodowego i jeszcze paru gadżetów (kawa, herbata, piffoo) które znajdowały się w świetlicy mosirowskiej.

Paweł zachwycony przebiegiem trasy, gdzie w roli nawigacji satelitarnej wystąpił sam zachwycony oraz cała reszta grupy. I gdzie spostrzegawczość P. Zbyszka i stwierdzenie pt. "ja już gdzieś widziałem te kwiaty" zakończyły się hasłem "źle skręciliśmy." Podobno mieli niezły ubaw nie tylko z racji pomylenia kierunków ale również z młodzieży, która idąc pierwszy raz na taki rajd (powiadali że za karę:)) wciąż zamęczała ich pytaniem "daleko jeszcze?quot; a oni nie mieli sumienia im powiedzieć, że pobłądzili:). A jak ich wszystkich zobaczyłam umęczonych i trochę przemoczonych żałowałam, że mnie z nimi nie było. Ale pomyślałam że jutro też może być ciekawie... Rozpalone przez Pawła, prawie jedną zapałką i jednym kartonem OGNICHO, tliło się przyjemnym ciepłem ogrzewając zimną noc i choć zabrakło gitarowych krzyków to wspaniale spisały się NOKIE MUZYCZNE z repertuarem SDM, Kaczmarskiego i szant:). Miło, przyjemnie naprawdę kameralnie, był czas na spokojną rozmowę nad brzegiem przepięknego jeziorka z bardzo ciekawymi ludźmi z UM w WAŁCZU. Wybiła godzina snu. Udaliśmy się na halę, a zajęte miejsca w szatni pięknej murowanej zamieniły się na miejsca noclegowe w świetlicy. Bo lekko gwizdało po podwiązkach !!! 2°C przy gruncie!!!!

Rano wpada przesympatyczny pan z ochrony i oznajmia, że oberwało mu się od pani gospodarczej, że nas wpuścił. Jednym słowem zrobiło się niesympatycznie. Grzecznie ogarnęliśmy miejsce noclegu, zostawiając je w lepszym stanie porządkowym niż zastaliśmy i wynieśliśmy się na halę gdzie mieli spać wszyscy uczestnicy rajdu:).

Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że nie ma sobotniej trasy tylko zwiedzanie Wałcza. I tak odwiedziliśmy Muzeum Wału Pomorskiego, które założył dobrze nam znany Wojtek, Komendant trasy nr 2 z przed czterech laty. Naprawdę warto zobaczyć! Następnie powędrowaliśmy trochę postrzelać. Na niedzielę zaplanowany był wypad na Czapę Hitlera na którą Ela zawiozła mnie, p. Zbyszka i Pawła. Uważam że w tym roku trasę nr 2 trochę przygotowano pod Cluub AA?

Po wyczerpujących harcach szlakowych zaczęły zjeżdżać się wszystkie trasy. W międzyczasie trwały przygotowania do popołudniowego koncertu Szymona Wydry, po którym wręczono tradycyjne puchary. Paweł zgarnął jeden pt. "za zmysł orientacji w terenie":). Tradycyjnie puchar napełniono, a i zdrowie nieobecnych wypito:).

Miło było spotkać Wiesia i Elwirę, porozmawiać, zaprosić na sobotnie wieczorne ognisko. Pytań odnośnie nieobecności CLUBU AA na Rajdzie nie było końca. A że cierpliwość w tłumaczeniu miałam, NIEOBECNOŚĆ USPRAWIEDLIWIONA.

W niedziele o godz. 9.30 przed słowami wypowiedzianymi przez komendanta trasy kajakowej "dziękuje za uczestnictwo w X rajdzie... I, mam nadzieję, że do zobaczenia za rok" — nastąpiło zakończenie X Rajdu Szlakiem Umocnień Wału Pomorskiego.

ASIU:), KONIU, ANDRZEJU! Muszę stwierdzić, że jesteście twarzami clubu, kogo nie spotkałam ze znajomych, pytał o was...

P.S. Pamiętacie pana Stefana? Rowerzystę z Bydgoszczy? Tego osiemdziesięciolatka? Pomimo wieku i nabytej w wyniku potrącenia przez samochód niepełnosprawności, o kuli stawił się na 2. trasę pieszą rekreacyjną... ale niestety pan Stefan nie dał rady ani na pieszej ani na kajakowej gdzie przygarnęła go Ela. W sobotę poszedł z nami na spacer po Wałczu, więc w miarę możliwości organizowano mu transport między obiektami... serce ściskało... Czułam jak łzy napływają mi do oczu, gdy zdanie wypowiedziane podczas wręczenia dyplomów "dziękuje wszystkim za opiekę nad moją skromna osobą" brzmiało rozsławione echem głośników. Miałam okazje w drodze powrotnej porozmawiać z nim, wsłuchać się w sens wypowiadanych słów... Mądry, wierzący, starszy pan, głoszący idee cyt. "BÓG HONOR i KOCHANA POLSKA".
I jakie to dziwne uczucie, kiedy zdajesz sobie sprawę ze rozmawiasz z kimś po raz pierwszy i być może po raz ostatni... Prawdopodobnie była to ostatnia edycja rajdu.

Monika&Paweł