1% podatku

Nie wiesz co zrobić z 1% podatku, nie wiesz komu przekazać ? Moja propozycja:

Pomoc dla Bartka

Logowanie

Witamy na stronie Clubu AA

Relacja z VIII Rajdu Szlakiem Umocnień Wału Pomorskiego

Gdy przyszła przesyłka z regulaminem VIII Rajdu, wzbudziła szereg negatywnych odczuć. W latach wcześniejszych były dwie trzydniowe trasy - do wyboru. Od jakiegoś czasu taka trasa jest tylko jedna. Z roku na rok budowniczy tras też jakby coraz mniej się stara. Oba noclegi w Jastrowiu - czy nam będzie się chciało zrobić chociaż krok poza miasteczko?

Część osób od razu zrezygnowała z udziału w imprezie, a pozostali? Chyba poszli dla tradycji, z przyzwyczajenia.

Ja z Dorką, Leonem i Koniem dotarłam do Jastrowia dzięki uprzejmości Krzysia, który nas podwiózł. Tam czekali na nas już Monia i Paweł. Poszłam z Koniem zgłosić gotowość naszej drużyny do startu. Na wstępie dostaliśmy propozycję poczęstunku kawą, herbatą... Koniu powiedział: "piwo" i nasze zamówienie zostało zrealizowane. Dostaliśmy opis trasy, regulaminy, identyfikatory z wróżbą czy innym hasłem na dobry dzień. Wyruszyliśmy ok. 12.00. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że oprócz nas, czyli Clubu AA idzie 3-osobowa drużyna harcerzy, dwoje turystów indywidualnych oraz przewodnik. Osobiście podejrzewam, że wiele z ekip młodzieżowych nie brało udziału w rajdzie, ani na rasach pieszych ani rowerowych ze względu na termin imprezy. 1 czerwca to dzień na ogół zaplanowany w szkołach na obchody Dnia Dziecka i pewnie dyrekcje nie wyraziły zgody na udział młodzieży w alternatywnych imprezach. Może dzięki temu ten rajd był także dla nas tak inny od poprzednich.

Szło się bardzo przyjemnie, słoneczko świeciło, co jakiś czas robiliśmy sobie przerwę na podratowanie nadwątlonych wędrówką sił i wyrównanie bilansu wodnego. Jak się okazało później, a co było novum w tym naszym wędrowaniu - na tym rajdzie nie zabłądziliśmy. Szliśmy dokładnie i zgodnie z trasą rajdu!

Trasa pierwszego dnia kończyła się w Jastrowiu, w sali widowiskowo-sportowej. Przedtem jednak byliśmy w barze - wyjątkowo zasłużyliśmy na nagrodę w postaci zimnego złotego płynu. W drodze na miejsce odpoczynku - albo - dalszego, wieczornego imprezowania Leon dosiadł i ujarzmił konia, który stał przy głównej ulicy Jastrowia. Nie udało się to mu za pierwszym razem, ale mimo upadku kolega nie poddał się i koń został oswojony.

Na miejscu odpoczynku czekała nas miła niespodzianka - dotąd na rajdzie nie mieliśmy takiego luksusu jak możliwość wzięcia prysznica! Oczywiście wszyscy i chętnie skorzystaliśmy z tej okazji. Nie wszyscy na raz.

Wieczorem przyjechali Anula, Shuya i Cypis. Chłopaki jechali dalej na spływ, na dachu samochodu mieli kajaki, a Anię przywieźli na naszą imprezę. Tomek obawiał się, że zawartość jego bagażnika samochodowego dachowego od razu zdradzi, że oni są z innej bajki. Jednak zostali przyjęci ciepło i wieczór upłynął wesoło przy ognisku.

W sobotę kajakarze opuścili nasze towarzystwo, a dotarł Andrzej.

Dotąd na żadnym rajdzie nie braliśmy udziału z organizowanych konkursach wiedzy historycznej o Wale Pomorskim ani w konkursach ekologicznych. Wiedzieliśmy, że są takie organizowane, ale rywalizację pozostawialiśmy zawsze młodzieży. W tym roku zostaliśmy podstępnie zmuszeni do wzięcia udziału w konkurowaniu. Rano odbył się test ekologiczny.

Wyruszyliśmy z Jastrowia do Podgajów. W Podgajach odbył się konkurs wiedzy o Wale Pomorskim. Akurat zadzwonił Irek, że wkrótce do nas dojedzie, pytał gdzie jesteśmy i dokąd ma do nas lub po nas przyjechać. A ponieważ akurat siedział przy komputerze... Odpowiedzi na pytania mieliśmy w kilka minut. Po sesji zdjęciowej pod pomnikiem udaliśmy się do baru, gdzie można było zjeść naprawdę smaczny posiłek. Największym powodzeniem cieszyły się flaczki. Dojechał Irek. Do Jastrowia zabrał najbardziej zdrożonych wędrowców czyli Dorkę, Anulę i Konia. W Jastrowiu odpoczywali w barze oraz dosiadali od wczoraj ujeżdżonego konia. Monia, Paweł, Andrzej, Leon i ja wyruszyliśmy w dalszą drogę. Na poprzednich rajdach zdarzało się nam wielokrotnie gubić Andrzeja. To, że w tym roku Andrzej nieco zboczył z trasy miało inną przyczynę. Na szczęście wszyscy dotarliśmy na miejsce spoczynku. Znowu prysznic. Wieczorem zawitało do nas wielu gości. Przyjechali Jola z Markiem, Juska z Melusiem, Iwona i Wojtek z dziećmi i bratem Wojtka oraz Wielki Grzech.

Atmosfera przy ognisku była niesamowita i niepowtarzalna. Wszyscy dostaliśmy dyplomy uczestnictwa w rajdzie, dyplomy za udział w konkursach, maskotki, dziewczyny dostały czerwone róże, jako Club AA dostaliśmy komplet wyczynowych kieliszków. Oczywiście wieczór przy ognisku to wspólna zabawa i śpiewanie. Nie inaczej było tym razem.

Niedzielny poranek to śniadanko, pakowanie się. Dziś musieliśmy dotrzeć tylko do amfiteatru w Jastrowiu. Tam było zakończenie rajdu, wręczenie nagród dla najlepszych drużyn na trasie oraz dla laureatów konkursów. Odbył się także konkurs piosenki turystycznej. Naszą trasę reprezentował oczywiście Club AA i - czy to też oczywiste? - wygraliśmy. Nagrodą był puchar, który - również tradycyjnie - został napełniony piwem i wszyscy przyjęliśmy "komunię". Tegoroczny puchar trafił do Dorki i Grzesia.

Podczas imprezy kończącej tegoroczny rajd narodziła się myśl wykorzystania posiadanych wspomnień, zdjęć i innych materiałów oraz rozbudowania i uzupełnienia stronki Clubu AA.

Samochodami dotarliśmy do swoich domów. Oczywiście umawiając się nie tylko ze sobą ale także z organizatorami rajdu i komendantką trasy na następny rok.

Jak wspomniałam na początku, rajd nie zapowiadał się zbyt atrakcyjnie. Okazało się jednak, że impreza przerosła nasze oczekiwania. Pod wieloma względami była odmienna od poprzednich. Wielu z nas ze względu na obowiązki służbowe, rodzinne i inne nie zawsze może uczestniczyć w całej trzydniowej imprezie. Albo komuś termin zupełnie nie odpowiada, albo dojeżdża np. w piątek wieczorem. Zauważyłam też, że jedyną osobą, która była wszystkie dni na wszystkich rajdach został już tylko Koń.

Czy spotkamy się w przyszłym roku...?