1% podatku

Nie wiesz co zrobić z 1% podatku, nie wiesz komu przekazać ? Moja propozycja:

Pomoc dla Bartka

Logowanie

Witamy na stronie Clubu AA

Relacja Asi z Marszu „Przez Uroczyska Brdy”

W dniach 10–13 lutego 2011r. odbywał się XLVII Międzynarodowy Zimowy Spływ Kajakowy na Brdzie im. Jerzego Korka.

Po raz 10. grupa piechurów towarzyszyła kajakarzom. Z biegiem rzeki, „Przez Uroczyska Brdy”, trochę niebieskim szlakiem turystycznym, a trochę poza szlakiem. Marsz zorganizował Klub Turystów Pieszych „Piętaszki” O/Miejskiego PTTK w Bydgoszczy

W środę do Tucholi dojechaliśmy w składzie: Anula, ja, Shuya, Gądziu, Miras, Maciej, Kaziu i Irek. Spotkaliśmy się ze znajomymi, którzy także przyjechali na tę imprezę. Poznaliśmy nowych ludzi.

W czwartek dojechaliśmy autobusami do Mylofu, skąd wyruszyliśmy w dalszą trasę – pieszo lub kajakami. Tego dnia było zimno i nieprzyjemnie. Obie ekipy spotkały się na biwaku w Rytlu. Tam stał autobus, który mógł zabrać osoby zmęczone lub zmarznięte. Trasa piesza wiodła wzdłuż Kanału Brdy, mostkami kluczyła z brzegu na brzeg, znad Kanału nad Brdę, z prawego brzegu rzeki na lewy i odwrotnie. Ostatnie kilometry przechodziliśmy wśród mało atrakcyjnych widokowo pól i wiosek. Etap czwartkowy miał zakończenie w Nadolnej Karczmie, skąd autobusami wróciliśmy do internatu. Po obiedzie, kąpieli i regeneracji zebraliśmy się w sali gimnastycznej, gdzie bawiliśmy się na tanecznej biesiadzie.

W piątek trasa zaczynała się w Nadolnej Karczmie, a kończyła w Płaskoszu. Szliśmy ścieżką dydaktyczną, przechodziliśmy przez tereny zalewowe. Tego dnia wiał nieprzyjemny wiatr i było pochmurno. Pośrodku trasy na biwaku w Woziwodzie jedliśmy ciasto i kiełbaski z ogniska. Niestety stał też tam autokar, który kusił… No i kilka osób zrezygnowało z dalszej wędrówki. Niedogodności pogody rekompensowała jednak bardzo urozmaicona i malownicza trasa. Po powrocie do internatu zjedliśmy obiad, zaaplikowaliśmy sobie prysznic, krótki sen i kolejny towarzyski wieczór. Zaplanowane były tańce, ale ten punkt programu nie znalazł zbyt wielu amatorów. No, może oprócz Mirka… Wieczorem dołączył do naszej grupy Cypis.

Sobota to właściwie ostatni dzień imprezy. Powitał nas piękny, mroźny, słoneczny poranek. Aż zachęcał, aby ruszyć w drogę. Do przebycia była trasa z Płaskosza do miejscowości Piła−Młyn. Pięknie wyglądała rzeka, szron na drzewach i trawie. Po drodze posililiśmy się, odpoczęliśmy i ogrzaliśmy w zajeździe w Rudzkim Moście. Wieczorem, po powrocie do internatu, nastąpiło tradycyjne podsumowanie imprezy, wyczytanie nazwisk wyróżnionych osób, wręczenie pucharów i nagród zwycięzcom wyścigów i innych konkurencji. Nasza ekipa bawiła się przy rozmowach i śpiewaniu w jednym z pokoi w licznym i bardzo wesołym towarzystwie.

Niedziela to już właściwie tylko skromny, ale bardzo smaczny, jak wszystkie pozostałe, posiłek, pakowanie, pożegnania i wyjazd. Przed jazdą do domów spotkaliśmy się jeszcze w zajeździe, gdzie po jajecznicy nastąpiło ostateczne pożegnanie.

Codziennie zmieniał się skład naszej ekipy w czasie trzech aktywnych dni imprezy. Cześć osób pierwszego dnia szła, aby kolejnego zamienić kijki na kajak, i znów trzeciego iść lub zwiedzać Tucholę. Dzienna trasa to ok. 15 kilometrów do przejścia. Każdego dnia mijaliśmy inne krajobrazy, towarzyszyła nam też zmienna pogoda. A jak pięknie było na szlaku można zobaczyć klikając tutaj.