1% podatku

Nie wiesz co zrobić z 1% podatku, nie wiesz komu przekazać ? Moja propozycja:

Pomoc dla Bartka

Logowanie

Witamy na stronie Clubu AA

Relacja Asi z Rajdu pt. Zimowa "Puszka Zielonka", 15-16 stycznia 2011 r.

Zachęceni pozytywnym odbiorem naszego pierwszego rajdu postanowiliśmy z Irkiem i Gosią zorganizować kolejną imprezę.

Marsz Uroczyskami Brdy, w którym uczestniczyłam w styczniu ub.r. podsunął pomysł, aby nie czekać do wiosny, tylko zrobić niedługie, ok. 10 kilometrowe trasy w śnieżnej, leśnej scenerii.

Sporo czasu spędziłam z kalkulatorem, z mapą przed oczami i Internetem w zasięgu ręki, szukając najdogodniejszej, najciekawszej trasy, z noclegiem pośrodku wędrówki.

W jedną z grudniowych sobót zwiedziliśmy Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny w Zielonce. Urzekła nas zimowa Puszcza Zielonka, atmosfera Ośrodka i gościnne podejście p. Kierownik, która pokazała nam cały obiekt i odpowiadała na wszystkie nasze pytania, które nasunęły się nam po wcześniejszej korespondencji mailowej. Zarezerwowaliśmy termin 15-16 stycznia. Trasa rajdu została zaplanowana w następujący sposób:

I dzień: 0,0 km Murowana Goślina – 3,3 km Rakownia – 6,8 km Okoniec (szlak czarny) – 11,3 km Zielonka (szlak czerwony).
II dzień: 0,0 km Zielonka – 2,7 km Głęboczek – 6,2 km Dzwonowo – 11,4 km Sława Wielkopolska (szlak niebieski).

Wysłałam maile z zaproszeniem do potencjalnych uczestników rajdu. Okres świąteczno-noworoczny pewnie nie sprzyjał spontanicznemu podejmowaniu decyzji o takich spacerach, ale w wyznaczonym terminie sporo osób zgłosiło chęć uczestniczenia w rajdzie. Także w następnych dniach odbierałam telefony z zapytaniem czy są wolne miejsca i czy można jeszcze zapisać się. Niestety, także kilka osób, mimo wcześniejszych deklaracji, musiało wycofać się z udziału. Ilość Waszych zgłoszeń przerosła moje najśmielsze oczekiwania – 23 osoby!

Pogoda kaprysiła, zmieniała się niemal z dnia na dzień. Zastanawialiśmy się nad sensem zorganizowania tego spotkania. Irek zaproponował, że skoro już zarezerwowaliśmy miejsca w Ośrodku, to żeby i tak spotkać się i poimprezować. Z kolei rozmowa z Mariuszem ostatecznie przekonała mnie, żeby jednak ten weekend spędzić aktywnie.

Na miejscu startu, w Murowanej Goślinie spotkaliśmy się w sobotę ok. g. 10.00. Po przepakowaniu bagaży i przetransportowaniu aut, niecałą godzinę później wyruszyliśmy na szlak w składzie: Jola, Anula, Dagmara, Gosia, Asia, Yatzeque, Marcin, Adam, Andrzej, Adam, Artur, Mirek, Maciej, Robert, Tomek, Paweł i Irek – czyli 17 osób. Kierowcą, zaopatrzeniowcem i kwatermistrzem został Waldek. Tambylec, zapytany o drogę, nie skorygował naszej trasy, w wyniku czego od samego początku szliśmy drogą równoległą do zaplanowanego szlaku. Kolejne osoby spotkane na drodze uzmysłowiły nam, że nie idziemy po pierwotnie wyznaczonej trasie. Sytuacja szlabanowa spowodowała, że rozdzieliliśmy się. Ale dzięki temu jedna ekipa wróciła na trasę rajdu i dowiedziała się którędy to jest „w lewo”. Spotkała ich też nagroda. Regulamin ostrzegał, że na trasie nie będzie sklepów ani barów, a jednak ukazał się taki obiekt, przy którym w celach dowodowych, zostało zrobione zdjęcie. Zbliżając się do Zielonki czuliśmy pewien niedosyt, a dzień nie miał się jeszcze ku końcowi. Na propozycję, aby spacer przedłużyć jeszcze do pobliskiego, widniejącego na mapie Tajemniczego Słupa – wszyscy się zgodzili. Tajemniczy słup był tak tajemniczy, że nawet nam się nie ukazał. Ostatnia ekipa dotarła do Bursy w Zielonce już po zapadnięciu zmroku, ale spotkany na ich drodze myśliwy i rozmowa z nim zmieniła życie kolegów. Tego dnia do południa padał deszcz, ale było dość ciepło. W lesie widoczne były resztki śniegu, a na ścieżkach leżał lód. Niestety, o gałęziach uginających się pod ciężarem śniegu mogłam tylko pomarzyć.

Wczesne popołudnie to był czas obiadu, odpoczynku, suszenia nogawek, załatwienia spraw formalno–finansowo–bytowych. Dojechali jeszcze do nas Leszek oraz Dorka i Grzesiu z Klaudią i Patrycją. Pod wieczór zebraliśmy się w sali rekreacyjnej, gdzie ustawiliśmy sobie wygodnie fotele, na stolikach pojawiły się sałatki, ciasta, chipsy, ogórki, paluszki i różne inne przekąski. Porozmawialiśmy, pośpiewaliśmy, pośmialiśmy się. Odpoczynek, relaks i integracja. Imprezę zakończyliśmy ok. godz. 3.00.

Następnego dnia na trasę wyszliśmy krótko po godz. 10.00. Przed drzwiami wejściowymi zrobiliśmy sobie zbiorowe zdjęcie. Ruszyliśmy w takim jak wczoraj składzie liczebnym, ale zamiast Roberta szedł Leszek. Śniegu już prawie nie było, za to lód leżał sobie złośliwie akurat na naszej drodze, podkładając nam nogi. Im bliżej celu, tym bardziej świeciło jakby już wiosenne słoneczko.

Dotarliśmy zwartą i niezbłąkaną ekipą do Sławicy, skąd dostaliśmy się samochodami do Murowanej Gośliny. Postanowiliśmy imprezę podsumować w barze w Murowanej Goślinie. Niestety, błędem okazało się wcześniejsze nie zamówienie obiadów. To nauczka na przyszłość. Ostatni goście opuścili miasto ok. g. 18.00, przedtem jeszcze dając recital na rynku.

Chcę Wam bardzo podziękować za udział w Rajdzie!

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, za docenienie naszej pracy włożonej w organizację, za Waszą tak liczną obecność, za mobilizację i zorganizowanie na trasie, za wspaniałą atmosferę w czasie całego weekendu, za wieczorno-nocne imprezowanie, za wszystkie uwagi, które pozwolą mi uniknąć niedociągnięć w przyszłości oraz poszerzyć i udoskonalić organizację podobnych przedsięwzięć. Usłyszeliśmy, że to był udany weekend, że taki rajd to fajny pomysł – że można było przypomnieć sobie rajdy sprzed lat, a gdyby nie ten aktywny wypoczynek, pewnie spędzilibyście kolejny weekend w domu przed TV lub w centrum handlowym.

Dla nas, organizatorów, bardzo miły okazał się fakt, że na rajd zgłosiły się osoby, których przedtem nie znaliśmy – dali się namówić naszym wspólnym znajomym.

Zachęcona Waszymi uśmiechami i słowami czuję się zobowiązana do organizacji kolejnego takiego spotkania. I mogę przyznać się, że mam kilka pomysłów.

I taka ciekawostka – Irek w niedzielę korzystał z programu, który wyliczył, że przeciętnie przeszliśmy 8,71 km (wbrew temu co wyliczyłam na podstawie innych danych dot. szlaków turystycznych) i każdy z nas spalił średnio 748 kcal.