1% podatku

Nie wiesz co zrobić z 1% podatku, nie wiesz komu przekazać ? Moja propozycja:

Pomoc dla Bartka

Logowanie

Witamy na stronie Clubu AA

VI Spotkanie Turystyczne Kajakowo-Piesze - relacja Asi, 11–13 listopada 2011 r.

Jakiś czas temu obiecałam, że jeden z rajdów zorganizuję w Pile, żeby większość uczestników z Piły miała blisko, żeby nie trzeba było jechać daleko na imprezę, żeby wyspać się we własnym łóżku i zjeść obiad we własnej kuchni oraz… żeby nie trzeba było iść, gdyby się iść nie chciało… Żeby nie było zgłoszeń, zaliczek, rezerwacji. Po prostu – kto pojawi się na starcie w wyznaczonym czasie i miejscu – ten pójdzie. A wieczorem będzie można spotkać się gdzieś w pubie na piwie.

Pierwszym pomysłem było dołączenie się do tradycyjnie organizowanego przez pilski PTTK pikniku marcińskiego w dniu 11 listopada oraz przedłużenie go o rajd w dwa kolejne wolne dni. Jednak po nawiązaniu kontaktu z PTTK–iem okazało się, że zrobimy sami naszą imprezę całkowicie we własnym zakresie.

Anula zorganizowała ognisko na mecie piątkowego etapu, zrobiła zakupy, Kkkazio zgodził się wypożyczyć kajaki oraz udostępnić miejsce na jedną z imprez integracyjnych, Grzesiu zaoferował swoją pomoc przy transporcie sprzętu pływającego, Maja i Paweł zarezerwowali lokal na wieczorną integrację, Maciek załatwił drewno na ognisko, Tomek, Maja z Pawłem i Dagmara przyjęli w swe progi przyjezdnych uczestników imprezy.

Spotkaliśmy się w piątek o godz. 10.00 w bazie kajakowej u Kazia. Spakowaliśmy kajaki i wyjechaliśmy. Uczestników trasy pieszej (13 osób – Gosia, Dagmara, Ida, Iza, Janeczka, Justyna, Maja, Monika, 2 Maciejów, 2 Pawłów i Dominik) zostawiliśmy przy Hotelu Celmar między Dobrzycą a Krępskiem, a uczestnicy spływu (10 osób – Anula z Shuyą, Asia z Irkiem, Leon z Tomkiem, Kazio, Bestia, Duracel, Koniu) startowali z Krępska. Mimo, że to listopad, wokół nas panowała piękna Złota Polska Jesień, słońce świeciło nam w oczy i było przyjemnie, ciepło. Trasa rajdu nie prowadziła szlakiem turystycznym, wiodła wzdłuż rzeki, jednak było to tereny tak dziewicze, gdzie nie znaleziono nawet ścieżki. Wszyscy dotarliśmy do Baru Bieszczadzkiego, gdzie ogrzaliśmy się i przyjemnie spędziliśmy wczesne popołudnie. Piechurzy pokonali 6 km, kajakarze 10,5 km. Wieczorem spotkaliśmy się w pubie „Pod Tytułem”, a także przyszło kilka osób (Justyna, Ęndrju, Ser i Melon), które nie uczestniczyły w aktywnej części weekendu. Oprócz tych piosenek co zawsze, szant i turystycznych, w repertuarze wieczory znalazły się pieśni patriotyczno-powstańczo-wojenne.

Równie słoneczna pogoda powitała nas w sobotni ranek. O 10.00 na przystanku przy skrzyżowaniu Al. Wyzwolenia z ul. Śniadeckich stawiło się 21 osób: Dagmara, Iza, Kasia, Janeczka, Justyna, Dorka, Monika, Maja, Sylwia, Jola, Asia, Gosia, 2 Maćków, Paweł, Siwy Bober, Dominik, Leon z Tomkiem, Shuya, i Irek. Przeszliśmy 15,5 km szlakami niebieskim i czerwonym. Jako rzecz niezwykłą warto odnotować, że właściwie nie zabłądziliśmy. Tradycja została złamana! Chwilowo zeszliśmy ze szlaku, aby go jednak za chwilę znaleźć. Z przystanku autobusowego koło tartaku dostaliśmy się samochodami i autobusami do domów, by wieczorem spotkać się u Kazia. Każdy przyniósł coś do jedzenia i picia, był przygotowany poczęstunek z kociołka, piekliśmy na grillu kiełbasę, grzaliśmy się przy ognisku. Repertuar wieczoru był wyjątkowy, śpiewaliśmy tylko piosenki patriotyczne, co okazało się nie lada wyzwaniem, bo mało kto pamiętał więcej niż tylko pierwszą zwrotkę i refren. Oj, trzeba nadrobić te braki. Na końcu imprezy zrobiliśmy jedynie wyjątek dla piosenek harcerskich.

W niedzielę, ostatniego dnia imprezy, o godz. 10.00 byliśmy gotowi do dalszej wędrówki. Już nie było słońca, a ranek był mglisty, wilgotny i mroźny. Ale humory i zdrowie dopisało. Na starcie było 29 osób! Oprócz osób, które uczestniczyły w dniach poprzednich, szło więcej dzieci: Patrycja, Tosia, Lenka i Misia, Zuzia Kasi i Zuzia Izy. Dziś przeszliśmy 8,8 km przez Rezerwat Kuźnik i wokół Zalewu Koszyckiego, aby zakończyć marsz u Kazia, który przygotował nam ognisko i poczęstował gorącą zupą.

W kilku słowach podsumowania mogę napisać, że w VI Turystycznym Spotkaniu Kajakowo-Pieszym uczestniczyło w sumie 35 osób. Gdyby dodać do tego znajomych, z którymi spotkaliśmy się przy piwie, ta liczba wzrasta do 39 osób. Najmłodsze uczestniczki miały 4 lata, a najstarszym był Kazio. Okazało się, że mimo tego, iż większość spośród nas mieszka bądź mieszkała w Pile, tereny, które pokonywaliśmy nie były wszystkim znane. Słyszałam, że sporo osób nie było nigdy w tych okolicach.

Dziękując wszystkim za liczny i aktywny udział w Spotkaniu zapowiadam, że następna impreza to Spotkanie Mikołajkowe, na którym przewiduję jeden dzień pływania, jeden dzień chodzenia i dwie wieczorno-nocne imprezy. Zapraszam!